pl PL     sk SK     en EN    

31.03.2016

Czy aplikacje zakupowe podbiją rynek e-commerce?

Mobile powoli podbija wszystkie dziedziny naszego życia. Z telefonem komórkowym rozstajemy się rzadko - pozwala nam zaspokoić większość naszych potrzeb. Nie powinno nas dziwić, że mobile podbija kolejną dziedzinę życia – tym razem handel. Aplikacje zakupowe nie dość, że stają się coraz popularniejsze, to powoli stają się poważnym zagrożeniem dla e-sklepów.

Zakupy w aplikacjach zmieniły się w ciągu ostatnich paru lat. Po pierwsze, kupić możemy powszechnie potrzebne produkty, a nie tylko artefakty albo życia w grach. Po drugie, aplikacje pozwalają jeszcze dokładniej dotrzeć do klienta i sprostać jego oczekiwaniom, dzięki czemu zakupu są szybkie i wygodne. Aplikacje, które do niedawna były dodatkiem do e-sklepów, powoli stają się głównym kanałem sprzedaży.

Aplikacja idealna

Aplikacja zakupowa (inaczej aplikacja sprzedażowa), która przyciągnie skutecznie klientów, musi idealnie odpowiadać na zapotrzebowania użytkowników, powinna być prosta, intuicyjna i użyteczna. Wydawałoby się, że wiele aplikacji umożliwiających zakupy ma takie możliwości. Jednak często aplikacje są tylko dodatkiem do strony internetowej, a nie głównym kanałem sprzedaży. Uświadomienie sobie, że zakupy z poziomu aplikacji są wygodniejsze i aplikacja  sama w sobie  może być naszym małym centrum handlowym, jest wielkim krokiem ku dużej zmianie społecznej. Zmiana sposobu myślenia, wpływa na inne podejście do klienta.

Aplikacje zakupowe przypominają trochę hybrydę portalu aukcyjnego i e-sklepu. Z jednej strony zrzeszają różnych, małych sprzedawców, z drugiej zaś opierają się na stałej cenie, niezależnej od chwilowego popytu.

Wish

Najpopularniejszą aplikacją sprzedażową, która staje się gigantem na rynku jest Wish. Aplikację stworzyło w 2011 roku dwóch młodych inżynierów: Danny Zhang i Peter Szulczewski. Aplikacja swój sukces zawdzięcza ekosystemowi, który jest innowacyjny – głównie za sprawą nietypowego podejścia do klienta.

Aplikacja Wish,  pozwala przede wszystkim nie tylko kupować wybrane produkty, ale również zapisywać je sobie w konkretnych listach, jako produkty, które nam się podobają albo którymi się interesujemy, ale jeszcze ich nie zakupiliśmy. Pomysł tworzenia „wish list”  (list życzeń) jest niezwykle wygodny (i pokazuje podobne zasady działania Wisha i Pinteresta). Nie dość, że my sami możemy zapisać sobie produkty, które chcemy kupić za jakiś czas (niedostępny kolor? oczekiwanie na pensję?), to również możemy się naszą listą podzielić z innymi. Pogrupowanie wymarzonych prezentów świątecznych, urodzinowych, ślubnych, a następne ich przekazanie najbliższym pokaże dokładnie co nas interesuje – niezależnie, czy ktoś kupi w aplikacji czy zainspirowany pokazanym produktem kupi coś podobnego gdzie indziej. Komunikacja z najbliższymi opiera się o media społecznościowe.

Ceny proponowane przez Wisha są z założenia niskie. Z jednej strony ogólnie chińskie produkty, które królują na Wishu, kosztują mało, z drugiej zaś twórcy aplikacji zachęcają do m-zakupów przez niższe ceny, niż na stronie internetowej.

Wish pozwala także na dobre dopasowanie produktów do potrzeb klientów. Informacje dotyczące użytkowników są ciągle przetwarzane i uwzględniane w proponowanych propozycjach. Zwiększa to zaangażowanie klientów oraz liczbę podejmowanych działań w aplikacji.

Jakieś minusy? Krytyka Wisha, opiera się przede wszystkim na jakości kupowanych produktów – większość sprzedawców, którzy proponują zakupy po bardzo okazyjnych cenach, oferuje chińskie produkty. Niestety niska cena, łączy się z wątpliwą jakością. Azjatyckie przesyłki podróżując przez połowę świata, dochodzą do nas mniej więcej około miesiąca od złożenia zamówienia. Nie każdy może sobie pozwolić na taki czas oczekiwania. Jednak zważywszy na pozycję Wisha na rynku, można sądzić, że zalety wygrywają z wadami.

Sukces klasycznego Wisha zachęcił przedsiębiorstwo do stworzenia podobnych bytów, ale ukierunkowanych na konkretne produkty i specyficzną grupę docelową. W taki sposób powstał „Geek”, „Cute” oraz „Home”, kierowane do fanów gadżetów  i elektroniki , szeroko pojętej branży „beauty” oraz wyposażenia domów.

Konkurencja

Z jednej strony można mówić o konkurencji, ponieważ pojawia się coraz więcej aplikacji, które oferują produkty podobne (jakościowo i cenowo). Z drugiej strony mało która aplikacja jest celem samym w sobie – nadal pokutuje przekonanie, że to strona internetowa jest najważniejsza.

Konkurencja pod względem rozwiązania

Przykładem aplikacji najbardziej podobnej do Wisha jest Mini in the box – obie apki mają w zasadzie taki sam ekosystem. Pozwalają na zakupy z poziomu aplikacji, zrzeszają wielu przedsiębiorców (w obu przypadkach znaczną większość stanowią firmy chińskie), pozwalają zapisywać interesujące nas produkty w oddzielnym miejscu oraz „share’ować” naszym znajomym. W obu przypadkach są także stałe ceny (bez możliwości licytacji), ale objęte czasowymi promocjami. Sugerowane są również produkty klientom, na podstawie zebranych uprzednio danych. Na koniec, warto wspomnieć, że obie aplikacje posiadają bardzo duży asortyment.

Różnicą dla nas, Polaków jest to, że Wisha współtworzył Amerykanin polskiego pochodzenia, oraz to, że Wish stał się bardziej medialną firmą ostatnimi czasy (dzięki newsowi o tym, że Amazon chciał wykupić Wisha za 10 mld dolarów).

Pozostałe aplikacje, które mogłyby stanowić konkurencję dla Wisha, tak naprawdę powielają tylko niektóre rozwiązania najpopularniejszej apki, ale nie robią tego w sposób holistyczny.

Z jednej strony możemy wspomnieć o aplikacjach, które są równie popularne, mają w swojej ofercie wiele produktów (ale nie cały spektrum, jak W             ish), ale ceny niestety wyższe. Na pierwszy rzut oka, wydawałoby się, że konkurencją jest Amazon, i rzeczywiście jest, ale nie zagrożeniem bezpośrednim. Inne produkty możemy kupić w obu apkach i po bardzo (!) różnych cenach. Raczej osoba, która chce kupić pewny i świetnej jakości produkt, skusi się na Amazona, ponieważ chińscy sprzedawcy (i czekanie na przesyłkę około miesiąca!), odstraszają. Podobnie będzie ze sklepami typu Zalando. Przy okazji, taka konkurencja nadal opiera się w większym stopniu na stronie, niż aplikacji.

Drugą aplikacją, która ma jeszcze mniej produktów (tylko gadżety i dodatki) jest The Gadget Flow. Aplikacja i strona www są bogate w piękne przedmioty najwyższej jakości, ale ceny produktów są odpowiednio wyższe.

Konkurencja pod względem ceny

Można spotkać także trochę aplikacji, które technologicznie będą zajmowały niższą pozycję niż Wish, ale cenowo będą równie atrakcyjne dla klientów. Na rynku nie pojawiła się tak prężnie działająca aplikacja jak Wish, jednak konkurencja nie śpi. Aktualnie za największych rywali uznaje się DHgate i AliExpress. Obie firmy również bazują na chińskich produktach, więc mają porównywalne ceny. Konkurencja Wisha oprócz aplikacji, posiada także strony internetowe, jednak w obu przypadkach strony www są głównym kanałem sprzedaży, a nie dodatkiem. Wpływa to m.in. na trochę inną komunikację z klientem.

Aplikacje z tej kategorii nie zbierają dostatecznie dużo danych o kliencie, w związku z czym klient musi manualnie poszukiwać produktów go interesujących. Ani w AliExpress, ani w DHgate, nie ma również możliwości zapisania interesujących nas produktów. Obie apki bardziej przypominają sklepy takie, jak Choies, Sheinside, Romwe.

Podsumowanie

Aplikacje sprzedażowe są ciekawym trendem, ponieważ umożliwiają wygodne zakupy w przystępnej cenie. Zarówno w przypadku produktów bardzo tanich, jak również droższych i designerskich, zakup stacjonarny jest często utrudniony, a korzystanie ze strony nierzadko łączy się z użyciem komputera. Aplikacja pozwala na zakupy np. podczas podróży albo lunchu, w momencie kiedy mamy dużo czasu, ale niekoniecznie mamy ze sobą laptopa. Dobrze skonstruowane aplikacje potrafią skutecznie zaangażować użytkowników. Są również dużym ułatwieniem w codziennym  życiu. Przydałoby się więcej takich aplikacji jak Wish, ponieważ rozwiązanie proponowane przez amerykańską firmę jest   strzałem w dziesiątkę we współczesnym e-handlu. Wydaje się, że kwestią czasu jest, żeby m-handel na poważnie podbił nasze serca, skoro tak dobrze spełnia nasze oczekiwania.